Facebook

Lotman

So thanks for making me a fighter

Paul :)

…takie słowa można usłyszeć w refrenie jednej z piosenek Christiny Aguilery. I ten kawałek mojego bloga będzie takim podziękowaniem.

No więc to było tak: 24.04.2015 – drugi mecz finałów PlusLigi Resovii z Lotosem w Gdańsku, do przejechania z rodziną jakieś 200 kilometrów, wcześniejszy wyjazd, pierwsza wizyta w Ergo Arenie i wreszcie emocje sięgające zenitu – Resovia wygrała w tie-breaku. Radość moja, jako kibica Resovii (od kiedy pamiętam), była wyczuwalna tempem bicia serca tak szybkim, że ledwo odróżniałem kolejne uderzenia, przyłożywszy sobie dłoń do klatki piersiowej :) No ale nic to – jakiś autograf koniecznie trzeba zdobyć. A obowiązkowo – mojego idola!

Czekanie przez kilka minut w pobliżu boiska, które wydawało się być wiecznością. A efekt widoczny powyżej. Razem z grupą kibiców wołamy idącego Paula. Ten podchodzi… do mnie! „Hi Adam!” Ja w szoku, ale opanowanym w miarę szybko, nawiązuję rozmowę i podsuwam zeszyt po autograf i, rzecz jasna, proszę o zdjęcie. Potem mój brat i świeżo poznana koleżanka. Wychodząc z hali i jadąc potem do domu, długo nie mogłem się pozbierać. Miałem łzy w oczach ze szczęścia, co dzieje mi się rzadko, choć ostatnimi czasy ponad normy unijne ;)

Mój idol, wieeelka inspiracja, świetny siatkarz i cudowny, skromny człowiek, rozpoznał mnie w tłumie! Czy ten wieczór mógł się lepiej skończyć? Oczywiście, że nie. Walczyłem długo chociażby o to, żeby się do niego dobić tu i tam, bo wiedziałem, że jak każdy siatkarz jest zajęty często do tego stopnia, że nawet narzekać na zmęczenie się nie chce (wiem, co mówię, sam trenowałem). Udało się. Ale na to, że spośród wielu swoich fanów właśnie mnie zapamięta, nie wpadłbym przenigdy, nawet w najśmielszych snach. Jaram się jak dziecko :) Nikt mi tego wspomnienia nie zabierze. I wiary w to, że marzenia się spełniają, a niemożliwe nie istnieje (szczególnie jeśli chodzi o Pana Boga). Wiara naprawdę czyni cuda. 

Paul, dziękuję za to, co robisz i jakim człowiekiem jesteś. Panie Boże, dziękuję Ci za takie cudowne chwile, jakie zapisałeś w moim życiu.

Pamiętaj: niemożliwe nie istnieje. Nigdy nie mów nigdy! :)
Adaś Gje ;)

Inspiracje…

PL6 JerseyTo zdjęcie przedstawia coś, co jest dla mnie bardzo ważne. Związana z tym historia jest dłuuuga jak korki na trasie i kolejki w sklepach przed świętami. Zacznę tak: jedną z moich pasji jest siatkówka. Trenowałem ją na poziomie młodzika, kadeta i juniora łącznie przez 6 lat. Swego czasu wraz z drużyną dotarliśmy do półfinału Mistrzostw Polski i niewiele zabrakło do kolejnego kroku. Zostały wspomnienia zarówno piękne, jak i takie, które chciałbym z pamięci na dobre wyrzucić. 

O wiele szybciej niż granie zaczęło się meczów oglądanie (nie czuję, kiedy rymuję). Od kiedy sięga pamięć kibicuję Asseco Resovii Rzeszów. Lecz dopiero niedawno udało mi się kupić koszulkę (replikę) siatkarza, którego zacząłem obserwować jeszcze za czasów mojej „kariery” sportowej. Mowa tu o dziwo, nie o Polaku, ale o Amerykaninie – Paulu Lotmanie. 

Zauważyłem, iż jego styl gry najbardziej pasuje do tego, który staram się sobą reprezentować. Kilka cech się na to złożyło: nie jest najwyższy w drużynie mimo 200 cm wzrostu, nie jest najsilniejszy, długo czekał na swoją szansę (szczególnie patrząc na obecny i poprzedni sezon, co mnie nieco smuci), ale za to jest dobrze wyszkolony technicznie i świetnie gra w obronie. Śledząc bacznie kanał na YouTube związany z Resovią, niejeden wywiad z nim zdołałem obejrzeć. Jak to zwykle bywa, zasięgnąłem informacji o jego życiu prywatnym (żona Paula, Jasmine, jest piękną kobietą i przepraszam za tą uwagę, ale mam wrażenie, iż ich wzajemna miłość i przyjaźń promienieje, gdziekolwiek by się razem nie znaleźli :) ). Na podstawie różnych rozmów etc. zauważyłem, że oprócz tego, iż Paul jest świetnym siatkarzem, to jest też skromnym, fantastycznym i mega pozytywnym człowiekiem o genialnym uśmiechu. 

Stał się moim idolem. Po prostu. Dzięki swojej ciężkiej pracy na treningach i na meczach w jego wykonaniu, ja czułem się zmotywowany do trenowania ale i do spełniania swoich marzeń, nie tylko siatkarskich. Postanowiłem mu podziękować za to co robi. Może to głupie, ale dziękuję za to baaaardzo wielu osobom – od przyjaciół i rodziny poczynając, na artystach, sportowcach i innych ludziach z różnych zakątków świata kończąc. Wcześniej będąc w Bydgoszczy na meczu Resovii z tamtejszą Delectą (dziś Transferem) i zdobywszy zdjęcie z nim i jego autograf, napisałem potem do niego na facebooku. Czekałem gorączkowo odpowiedzi, a wręcz się jej dopraszałem, doskonale wiedząc, że facet zwyczajnie jest zajęty, a poza tym takich jak ja fanów ma pewnie o wiele więcej. Po jakimś czasie odpuściłem, wierząc, że odpisze.

I tu wpadła mi do głowy myśl – napisz do niego list! I znowu – nie, nie przeczyta, po co to, zachowuję się jak dziecko. A może po prostu napisz i już? Napisałem chyba ze 2 strony A4. Wysłałem (poleconym z informacją zwrotną o dostarczeniu do adresata). I nadszedł ten piękny dzień – Walentynki. Z samego rana, czyli o 10, przebudziłem się. Ponieważ od wczoraj nie sprawdzałem fejsa, postanowiłem sprawdzić go przy pomocy mojego telefonu. Włączyłem Wi-Fi, otrzymując kilkanaście powiadomień z dnia poprzedniego. Tu włączył mi się Messenger. I zobaczyłem jego zdjęcie profilowe. Tak! Paul Lotman mi odpisał! Co napisał – moja i jego sprawa (no sorry, tajemnica korespondencji, strzeżona m.in. Europejską Konwencją Praw Człowieka, hello!). Ważne, że moje serducho bardzo się ucieszyło.

Ot, i cała historyja. Jarałem się jak dziecko, jak typowa „najwierniejsza fanka”. Ale to dla mnie było ważne – człowiek, który mnie inspiruje, o tym wie. I już. Jest dobrze? Jest! :) A celem wyjaśnienia – zamieściłem tu zdjęcie mnie ubranego w strój reprezentacyjny siatkarza USA. Którego? Paula rzecz jasna! I to jako prezent od niego samego. Dziękuję! To moja pamiątka, którą pokażę moim dzieciom, jeśli zostanę nimi pobłogosławiony.

Dlaczego o tym piszę? Posyłam w świat wiadomość – warto mieć inspiracje, ale warto też być dla kogoś inspiracją, dobrą duszą. Dzięki takim ludziom nasz hałaśliwy, brutalny i pokręcony do granic możliwości świat jest lepszy i bardziej znośny. Jesteś dla kogoś wsparciem? Nie? Do dzieła! Zmień świat na lepsze. Nie dasz rady? Ty nie dasz rady?! :D

 

 


Trzymaj się ciepło, kimkolwiek jesteś!

AdaśGje